Archiwum

2017

ER(R)GO nr 35 (2/2017) kanon/ideologia/wartość

No 35 (2017): ER(R)GO nr 35 (2/2017) kanon/ideologia/wartość


Er(r)go…

wojny o kanon: ponadczasowa mądrość czy legitymizacja społecznego porządku? Kanon gwarantuje i symbolicznie przedstawia wyobrażoną wspólnotę narodu oraz jej uniwersalne humanistyczne wartości – oto potencjał bojowy kultury. Spivak: „Kanony zabezpieczają instytucje w takim samym stopniu, w jakim instytucje zabezpieczają kanony”. Hermeneutyka podejrzliwości i selektywna tradycja kanonu, a trzeba jeszcze domieszać trochę sprawiedliwości społecznej. Indianie odrzucają racjonalizm i linearność, potrzebne zatem redefinicje i zmiany paradygmatu. Może kanon jako dialog międzykulturowy: biały Amerykanin, narracje niewolników i ekosystemiczna, nieantropocentryczna wizja świata Indian, a jeszcze płeć, inne rasy, mieszanki, różnorodność, mniejszości i Jhumpa Lahiri. A co z estetyką? Etyką? Najlepiej zastąpić kanon kanonem, ale nie wygładzać szorstkiego ziarna historii i polityki. Synchroniczne i diachroniczne pomnażanie kanonu.

A dalej wyjścia Różewicza: poza zbiorowość, poza pojedynczość, poza awangardę, z siebie w nic. I powroty. Różewicz autoteliczny, nieokreślony, nieuchwytny. Znikanie ponawiane i nieostateczne. Różewiczowski recykling i wstrząsająco młodzi poeci. Różewicz jako litera poetyckiego alfabetu i paradoksalny rygorysta, i jeszcze realista, i moralista, i rozwalacz kanonów, wędrowiec po przestrzeniach kanonów odwróconych. A w końcu i tak „wyjścia nie ma”. Jest poezja śmietników. A poezja w ogóle jadalna czy nie? Baśniowe rejestry i glokalizacja baśni. Czy baśnie mają swój kanon? Kanon baśniowy czy wzorzec baśniowy? Baśniowe narracje i renarracje. Jaś i Małgosia, Czerwony Kapturek i Królewna Śnieżka hasają w kanonie. Czerwony Kapturek ginie i pokonuje dwa wilki. Teściowa pożera potomstwo Śpiącej Królewny, ojciec zmusza Kopciuszka, by go poślubiła, gołąbki wydziobują po jednym (tylko) oku jej siostrom, Małgosia dźga babę nożem, a Jaś nakłania olbrzyma, by poderżnął gardła swoim dzieciom i w końcu może zostać SS-manem. A ostatecznie na baśniach można zarobić.

Czym czuć byt? Lepiej chyba nie wąchać. Cibulka z zabandażowanym członkiem – twórczość nieokiełznana. Pierwotny eksces, danse macabre, autoagresja, obscenia, ikonoklazm, skatologia, zabijanie zwierząt. Kop w dupę zboczonych krasnali i bitwa na knedle w Wiedniu. Zakaz monogamii. Morderstwo jest sztuką; ktoś zarzyna w łóżku świnię. Oglądamy sobie landszaft mitycznej krainy szczęśliwości z brunatną przeszłością. Orgia jako sakrament egzystencji. Wizualna gramatyka – ciało jako zamiar, zdarzenie, skutek. A dusza? Czy żaby posiadają duszę? Czy dusza ma płeć? Estetyzacja kobiety, która nie zna metafizyki. Bystre umysły kobiet – ignorancja nie prowadzi do zbawienia. Mieć czas czy go przeżywać?

Uprzestrzennienie czasu i uczasowienie przestrzeni. Kultura nanosekundy – sieć jako odczasowiona następczyni zegara; wieczna teraźniejszość; czas jako zamrożona rzeka. A w węźle opowieści bohater może spotkać samego siebie. Jak nagrać taśmę dla swego młodszego ja i to młodsze ja ostrzegać? Rygorystyczna logika w niemożliwej fabule, a podmiot – przetasowana sterta zdjęć. Cliffordowska etyka przekonań, ewidencjalizm, epistemiczna śmiałość, przekonania, nadprzekonania, podprzekonania, ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat, skok alpinisty nad przepaścią i zbawienie ludzkości na Ziemi. Kanon gier komputerowych; gier dobrych nie trzeba ratować, bo uratują się same, gier słabych ratować nie należy. Dziwne: utwór, stając się kanonem, umiera i przestaje istnieć; utwór nie należący do kanonu umiera i przestaje istnieć. Iluzje wyboru.

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 34 (1/2017) - literaturoznawstwo (w) przyszłości (pod redakcją gościnną Adriana Glenia)

No 34 (2017): ER(R)GO nr 34 (1/2017) - literaturoznawstwo (w) przyszłości (pod redakcją gościnną Adriana Glenia)


Errgo…,

trudne, trudne czasy dla humanistyki, która „wątła i rozdwojona w sobie”, trudne dla literaturoznawstwa, co siedzi w „ontologicznym gorsecie”.  No i impas teoretyczny: pytanie o potencjał epistemologiczny paradygmatu poststrukturalistycznego. Pożegnanie z Derridą? Teoria francuska – amerykański konstrukt. Jak myśleć:  w przód czy wstecz?  A Nietzschego najlepiej potraktować Nietzschem. „Prozopopeja cudzej mowy” wprowadza nas czy wyprowadza z humanistyki?

Zwroty, zmiany paradygmatów, zwroty, powroty – z korektą – a najlepiej odwrót od wszelkich zwrotów i powrót do filologii.  Rośnie apetyt na filologię i uważne czytanie. Czytać, trzeba czytać i obserwować teksty w świecie. Ale tu spór o lekturową odległość – jakie czytanie lepsze? Bliskie, dalekie, a może średniodystansowe? I jak odróżnić literaturę od opisu zjawiska erozji gleby w Nebrasce? Zapytać Eagletona. A jeśli interpretacja to przejaw naiwności i egzaltacji? Zatem literaturoznawstwo do dzieła!  Do dzieła jako tekstu-procesu, a nie tylko tekstu-rezultatu, do pisania, a nie tylko pisarstwa.  I tu przyjemność przed-tekstu, czyli obcowanie z brulionem, a wokół pra-utwory, rzuty brulionowe, brulionowe pre-inkarnacje tekstu, brulionowy close reading, studiowanie brulionu, brulionowa historia tekstu, badania meta-brulionowe i polskie studia brulionowe. Genetyka tekstu i genetyka druków; przypływy i odpływy znaczeń, hermeneutyka inwencji, ustalenia niepewne. Odpowiedzialność „ja-które-czyta”w stosunku do „ja-które-jest-czytane”.

Tymczasem śmierć krytyka-profesjonalisty, bo któż dzisiaj potrzebuje krytyki literackiej? Społeczna zbędność? Gdzie krytycy, którzy rozumieją swoje zadanie metafizycznie – jako służenie słowu Innego? W ich miejsce profesjonalizm słaby. Uwiąd komunikacji literackiej, zalew dzieł literaturopodobnych, pauperyzacja kompetencji odbiorców. A więc idiom luzu (dla mas) czy głos refleksji? „Żwawy trup” w szarej strefie pomiędzy rynkiem a uniwersytetem. Wyzwolenie? A w końcu i tak „powrót centrali”.

Narodziny autora, kiedyż to było? I teraz, po śmierci, autor wreszcie powrócił (a zabójca od lat w grobie). Można już podglądać pisarza w zamkniętym pokoju, jak w psychologiczno-antropologicznym laboratorium i poszukiwać uniwersalnych praw ludzkiej kreatywności. Ale trzeba uważać: archiwum po śmierci to nie pracownia; pracownia zawsze jest w ruchu. Herberta zapisy słupkowe i „rozpinanie wielkiej paraboli”, pięć luźnych kartek, Rodzina Nepenthes i Linneusz, a wcześniej notatnik. „Rewizyjny bezmiar” archiwum Virginii Woolf.  McLuhan, Gutenberg i człowiek typograficzny. Paczkowane dawki filozofii, książka jako urządzenie wielce problematyczne i fatalne medium. McLuhan rozmawia z dziennikarzem z „Playboya” a Pascal kładzie się na gutenbergowskim łożu Prokrusta, by torturować swego ducha. Człowiek cząstkowy, rozczłonkowany przez alfabet, poszatkowany przez druk na kawałki. Strumienie wiedzy, jak moszcz winny, spływają spod prasy (drukarskiej oczywiście).

A tu i ówdzie absolutyzm symboliczny, dogmatyzm teoretyczny, nadzieja na ocalenie imienia własnego, kulturowe rekontekstualizacje, młoda mężatka i absurdalne pomyłki interpretacyjne, kulturowe studia nad prawem autorskim, doksa jako głos ludu, zmedializowany i zmediatyzowany umysł don Kichota, sztuka analizy utworów literackich jak taniec ludowy, bo na wymarciu, czytelnik suwerenny, różowa piratka i pochwała bez-produktywności. A podmiot jedzie sobie ze Śląska do Warszawy przez Ustrzyki Dolne.

Numer ten ukazuje się pod gościnną redakcją dra hab. Adriana Glenia z Uniwersytetu Opolskiego. 

Wojciech Kalaga


2016

ER(R)GO nr 33 (2/2016) - dźwięki/pauzy/cisze

No 33 (2016): ER(R)GO nr 33 (2/2016) - dźwięki/pauzy/cisze

Er(r)go…,

fiasko mowy – prosimy zachować ciszę, bo cisza jest skarbnicą dźwięków, ich nasyceniem, kumulacją brzmień. A dalej: cisza aktywna, energia ciszy, cisza dźwięków, język poetycki jako muzyka ciszy, pejzaż dźwięku, milczenie roślin, performatywność ciszy. Wnikając w ciszę, docieramy do dźwiękowego świata i do wszystkiego, co ciszą nie jest: intonarumori – rumorarmonio, ululatori, rombator, scoppiatori, sibilatori. Szmery, szumy, hałasy, stuki, zgrzytów wycie, jęki, śmiechy, głosy ludzi i zwierząt, warkot, łoskot, huk, trzaski, skrzypienia, szurania, tarcia,  świsty, syki, sapania, piknięcia i puknięcia, muzyka maszyn, brzmieniowe akordy słów, harmonia szmerów, wibracje i rezonowanie, dźwięki niechciane. Nicowanie obecności i nieobecności – fizjologia wewnętrzna, niema dramatyzacja serca i oddechu: szumy, jęknięcia, wdechy i wydechy, periodyczne pulsy. Jęknięcia, chrząknięcia, gruchanie, świsty i dmuchnięcia, ciche uderzenia górnej i dolnej wargi śpiewaczki, ciche pocieranie korpusu instrumentu.

Cisza zmienia się w grzmot. Hałas industrialny: maszyny brzmią, świszczą, wyją, huczą, łomocą, sapią, syczą, gwiżdżą, dzwonią, kują, jazgoczą, świdrują, zgrzytają, kłapią, biją, warkoczą, szumią. Muzyka jako efekt ciszy – to cisza jest tym, co daje siłę dźwiękom, czyni ciemność mniej głuchą, gdy najmniejszy szmer staje się zjawą. Milczący fortepian – sztuka hałasów i 4’33”.  I kilka postaci: Gerard Manley Hopkins, Salvatore Sciarrino, John Cage, Jacques Lacan, Arnold Schoenberg, Wassily Kandinsky, Maria Pappenheim, Anna O., Georges Bataille, Maurice Blanchot, Michel Leris, Colette Peignot, Francesca Woodman, Bracha L. Ettinger, Tres, Dan Geva,  Noit Geva, Gillian Wearing. Muzak. Audiosfera komunizmu: śpiewające, mistyczne ciało kolektywu, trąbka w rękach zetempowca, bzyczenie much, bełkot wroga. Na dodatek głos jako obiekt kazirodczy. Transcendencja dźwięków otoczenia, dzwonienie w uszach, tinnitus, muzyczny rollercoaster, marsz żałobny na pogrzeb głuchego, sekunda tak pełna, że nie mieści się w półgodzinie, dźwięk jako rozdźwięk, dźwiękowość naszego ciała, szum gestu, hałas przedmiotów, elektroniczny jazgot i zgiełk, pętle muzyczne, bębnienie palcami, recitale od-tworzenia, Rauty Zmian Nastrojów i w końcu balsamowanie dźwiękiem.

Przyjaźń jako cisza; cisza, która mówi, aby lepiej się ukryć, przytłumiony i poszarzały sweter, niedźwiękowy potok słów, czytanie uchem, słuchanie różnicy, słyszenie siebie.  Trzeba wyjść poza granice pięciolinii. Milczenie i przemilczenie. Cisza jako władza i jako forma kształcenia ciał, uciszanie budynków, wysysanie dźwięków.

Tacet. Cisza nie istnieje. „W absolutnej ciszy każdy w końcu coś usłyszy”. Co słyszę?

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 32 (1/2016) - liberatura (pod redakcją gościnną Katarzyny Bazarnik)

No 32 (2016): ER(R)GO nr 32 (1/2016) - liberatura (pod redakcją gościnną Katarzyny Bazarnik)

Errgo…, 

LIBERATURA – żadnej tu nie ma literówki, ale jest i książka (liber) i wolność (liber, wolny), wolność książki (stronicy, litery) do tworzenia znaczeń wypływających z materii, „pegaz trojański liberatury”. B zamiast t przywraca wartość pojedynczej literze, jak kapitalik Boga i mała literka diabła w „Bóg i diabeł”.

Rodzaj, gatunek, Gatunek czy trans-gatunek? Słowo hybryda i hybrydyczna lite-libe-ratura: brzemienna w znaczenia fizyczność materiału i semantyka słowa. Semantyka i niewerbalność, dotyk i wizualność, dzieło totalne. Proto- i liberatura: Sterne, Herbert, Mallarmé, Czycz, Johnson, Oulipo, Queneau, Perec, Fajfer, Bazarnik, Nowakowski, Danielewski i inni. Ołtarz, Tristram Shandy, Sto tysięcy miliardów wierszy, Życie instrukcja obsługi, Nieszczęśni, Samotna żona, Nieopisanie świata, Ulica Sienkiewicza, Okaleczenie, Oka-leczenie, Opatrzenie, (O)patrzenie i inne. Przenikające się przestrzenie: przestrzeń przedstawiona, świat przedstawiony, przestrzeń ikoniczna, świat liter, czerni i bieli, a wszytko to w semiosferze, gdzie granica nie oddziela, a łączy, a porządek temporalny wiąże się z przestrzennym, linearność z symultanicznością, przypadek z koniecznością. Typografia kinetyczna, dynamiczna, rozszerzona, temporalna. Przede wszystkim jednak ciało książki, ciało do czytania wzrokiem, słuchem i dotykiem. Politeksty, wieloteksty. Cielesność znaczenia, uksiążkowienie świata, utekstowienie (ciała) książki, wewnętrzna struktura wpisana w materialny kształt utworu. Papier i tworzywo jako skóra i kości, kształt i format jako postura; trzeba rozciąć kartki, dotrzeć do złotej nici wiążącej tekst widzialny i niewidzialny. Emanacje. 

Dwa porządki ontologiczne – intencjonalny i materialny – mnożą aporetyczności czytelniczego doświadczenia. Czytanie czy przeżywanie? Raczej lektura polisensoryczna czyli czytanie wielozmysłowe. Koniec czytelnika apollińskiego, koniec dionizyjskigo – czas czytelnika aleatorycznego, pławiącego się w aporiach. Co dalej? Romans sztuki słowa z elektroniką: literatura, liberatura, e-literatura, e-liberatura. Zwrot interfejsologiczny, typograficzne synestezje, a my już wyzwoleni z dyktatury wzroku. Dyktatura nowych technologii, multimediów, nowych mediów, rzeczywistości wirtualnej, technotekstu, tekstu rozumianego jako instrument? I oczywiście potrzeba „innej hermeneutyki” – maszerujemy od hermeneutyki znaków lingwistycznych ku hermeneutyce znaków intermedialnych, interaktywnych i przetwarzanych. Transmedialna liberackość jako chleb nasz powszedni? Na szczęście jednak „jeszcze książka nie umarła, nie wszystko da się złowić w Sieć” (Fajfer).

Numer ten ukazuje się pod gościnną redakcją dr Katarzyny Bazarnik z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Wojciech Kalaga


2015

ER(R)GO nr 31 (2/2015) - rosyjska teoria literatury (pod gościnną redakcją Piotra Fasta)

No 31 (2015): ER(R)GO nr 31 (2/2015) - rosyjska teoria literatury (pod redakcją gościnną Piotra Fasta)

Er(r)go… ,
Rosja współczesna – ale tylko teoretycznoliteracka – od środka i z zewnątrz. Perspektywy wewnętrzne, ale też tartuskie, tallińskie i zachodnie.

Jeśli Rosja teoretycznoliteracka, to oczywiście Bachtin i to, co po nim. Naukowe odzwierciedlanie rzeczywistości? Impulsy przeciw sceptycyzmowi poststrukturalistów? Algorytmy i wzorcowe analizy podstawowych rodzajów literackich? Paradygmaty artyzmu? Narratologia: aktanty, obrazy świata, punkty widzenia, jednokrotność, fraktalność, wariantywność, stadialność itp., a także neoretoryka przeciw postmodernistycznej chaotyzacji kultury. Jednak też przedmiot estetyczny obleczony w milczenie, estetyka adresowania i wzrost znaczenia trzeciego, dyskurs odpowiedzialności, długie trwanie, wielki czas, wielki dialog, pamięć gatunku i inne ślady Bachtina.

Poza tym jak zwykle spory o naturę dyskursów: czy filozofia jest Innym literatury czy też dochodzi do przemiany Innego w nie-Inne; filozofia jako strefa ochronna dialektyki, literatura jako królestwo dwuznaczności; tajemnica literatury jako armatniego mięsa czytelniczego. Filologiczność filozofii i tekstowy głód filozofa filologicznego; filologia jako tekst o tekście, filozofia jako tekst o myśleniu jako nie-tekście. Czy jednakowoż teksty nie myślą? Hipoteza trickstera i jego obraz pierwotny, a także doktor Żywago, Myszkin, Raskolnikow, Strelnikow, Bezuchow i Bołkoński w różnych konfiguracjach. Hegel i Kant w głębokich strukturach rosyjskiego myślenia, Bachtin i Lotman na powierzchni; filozof jako zjadacz przypraw, twórca jako torreador. 

Prześwity poststrukturalizmu i przejawy naukowego antyfundamentalizmu: dekonstruktywizm, badania kulturowe i intertekstualne, krytyka feministyczna i genderowa, nowy historyzm, postkolonializm. Metodologia postkolonialna a post-sowiecki subaltern; postkolonialność bez kolonizacji; ludzie transdiasporalni i wewnętrzni Inni; i imperatyw: dekolonizacja postkolonializmu – desowietyzacja postsowietyzmu. Awangarda i pragmatyka oraz ich kontekstowa korrida, temporalny nonsens postmodernizmu, rosyjski postmodernizm jako paralogiczny kompromis diady i triady i jako omlet zrobiony bez rozbijania jajek. Dekonstruktywizm i hańba autora, nieuchronna niepojętność czytelnika, swoje słowo przeżywane jako cudze, estetyka walczącej bierności i siła postmodernisty w kobiecej logice. Granice postmodernistycznej gry jako perforowana taśma wybuchów; 11 września – zemsta realności, autentyczności, niepowtarzalności; stan zerowy. Znaki wysadzają w powietrze znakowość. Kulturowe eksplozje: transkulturowość zamiast wielokulturowości; samobójcze eksplozje kultur. 

Wybuchowa aporia i paralogia nieprzedstawialnego w przedstawieniu, życie śmieci po śmierci, śmieci jako strefa między pamięcią i zapomnieniem, modelowanie chaosu i chaos uporządkowany. Poszukiwanie głąba: paradygmat kapusty i paradygmat cebuli. Życie i ekskrementy, szalet jako dom. Bankructwo sowietologii. I oczywiście wątki ofiarnicze.
A także Rosja, a już nie-Rosja. Estońska semiotyka w Tartu i Tallinnie nadal czerpiąca z Łotmanowskiego geniuszu i kontynuująca (w Tartu) swoje Trudy w sferze semiotycznych systemów. Jej wpływy na Wschodzie i Zachodzie i dylematy po odejściu Łotmana.

Numer ten ukazuje się pod gościnną redakcją profesora Piotra Fasta z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Wojciech Kalaga
ER(R)GO nr 30 (1/2015) - czeska teoria literatury (pod gościnną redakcją Libora Martinka)

No 30 (2015): ER(R)GO nr 30 (1/2015) - czeska teoria literatury (pod gościnną redakcją Libora Martinka)

Er(r)go…,
czeska teoria literatury, a więc przede wszystkim powrót do światów możliwych. Fikcjonalność i narracja. Relacje znak – świat, znak – użytkownik a między nimi problem fikcyjności. Fikcja jako przedłużenie dziecięcych gier w dorosłości? Czy możemy uciec od naszego języka? Jeden świat, czy wiele światów? Światy totalne czy małe? Aktualizm czy posybilizm? W rezultacie konkluzja: istnienie fikcyjne nie jest jednolite, “egzystować fikcyjnie oznacza egzystować na różne sposoby, w różnych systemach i w różnych stopniach” (Doležel). A co na to Mukařovský, Szkoła Praska i Ingarden? Rzeczywistość intencjonalna i rzeczywistość transcendentalna; quasi-rzeczywistość, świat przedstawiony a kwestia odniesienia, „kontekst świata zewnętrznego” (Vodička). Rzeczywistość literacka jako znak odnoszący się do rzeczywistości realnej; ontologiczna spójność świata a prawdziwość „świata wymyślonego”. Światy zmieszane. Heterocosmica.

Z jednej strony zatem wszelkie światy kreowane i autonomia dzieła literackiego, z drugiej jednak jego normatywność i performatywność nakierowana na świat rzeczywisty. Także w służbie poprawności politycznej? A zatem rehabilitacja mimesis w kontekście światów możliwych. Pseudomimesis jako imitacja fikcji; zanurzanie fikcji w rzeczywistości; denaturalizacja fikcji. Postać jako miejsce do naśladowania – uleganie efektom fikcji. Podwójny Barthes. Czytelnik i postać jako lunatycy literatury.

Mukařovský raz jeszcze – mereologicznie i holistycznie, czyli części i stosunki, a w rezultacie struktura.  Przedtem jednak Leibnitz i stosunek strukturyzowanych całości i ich części, holizm i całość Smutsa jako uogólniona struktura rzeczywistości. Struktury Mukařovskiego jako synteza myślenia mereologicznego i holistycznego z heglowskim idealizmem.

I wreszcie sprawy bardziej szczegółowe, czeskie i nie-czeskie: monolog wewnętrzny w czeskiej literaturze narracyjnej, nowe media, Internet, World Wide Web, e-mail, sms  a czeski dyskurs literacki, postetniczność Ameryki i interwencyjne dyskursy postkolonializmu oraz gwałcenie Becketta.

Numer ten ukazuje się pod gościnną redakcją profesora Libora Martinka z Uniwersytetu w Opawie i Uniwersytetu Wrocławskiego.

Wojciech Kalaga


2014

ER(R)GO nr 29 (2/2014) - lęki cywilizacji

No 29 (2014): ER(R)GO nr 29 (2/2014) - lęki cywilizacji

Er(r)go… ,
… cywilizacja – postęp i porządek – jako źródło lęku. Paradoksalnie, cywilizacja chroni nas przed lękiem, niwelując zagrożenia ze strony natury, ale jednocześnie potęguje lęk, tworząc zagrożenia wypływające z niej samej. Okiełznawszy przeciwności natury, człowiek staje przed przeciwnościami wypływającymi z jego własnych dzieł i ideologii; każdy wysiłek, by uzyskać ekwilibrium, powoduje nowe rysy i pęknięcia, w które wrastają niepokój, trwoga i lęk.

Errgo, wytrącenie, niestabilność, spiralne upadanie w głąb nagiego życia, homo anxius między „ponurą nauką o naturze” a „stworzonościowym lękiem” zastygłym w melancholię; człowiek jako wyrzutek macochy natury, czułej opiekunki innych stworzeń, a jednocześnie radosne świętowanie Marksa. Brak i nadmiar, wino i ocet Freuda. Lęk i trwoga Heideggera: trwoga jako ontologiczna rama lęku – „przed czym lęku”, „lękania się” i „o co lęku”. Jak prestruktura rozumienia ma się do Angst? Przestrach, groza, przerażenie. Bycie-w-świecie jako ucieczka od nieuchronności istnienia w lęku? Unheimlich.

Strach i lęk, narcystyczny odruch popadania w przerażenie: gdy brak obiektu strachu, ten przeradza się w lęk. Zatem Kierkegaard: nicość, źródło możliwości możliwości, jako przyczyna lęku – w obliczu otchłani wyboru. Uciekać zatem od lęku czy wyjść mu mądrze na przeciw? I dlaczego musimy ciągle zmieniać maski? Bo autentyczność jest formą spektaklu? Tu pojawia się złowrogi obiekt a. Sobowtór doskonały pojawia się w lustrze: rozkosz i identyfikacja ekskrementalna; struktura lustrzanego odbicia jako formuła współczesnego nihilizmu. Lęk, kastracja, rana kastracyjna, jouissance dodana i dostęp do rozkoszy – sobowtór jako tej rozkoszy dysponent. Wymóg rozkoszy jedynym nakazem władzy nad-Ja i w rezultacie wszechobecny lęk. Tłum i wzbudzanie lęku – swawolna wibracja zbiorowości. Dyktatury Führerów. Adolf Hitler, enfant terrible, bawiący się klockami – wysublimowane chwile poetyckie. Myślenie utopijne perwersyjną zabawą intelektualną przemieniania lęku w pozory wspólnotowej miłości. Ekologiczność Deweya i pastoralistyczne lęki neopragmatystów; somaestetyka i to, co pozaludzkie. Tekstualizm, literatura jako Inny filozofii a lęki liberalnej ironistki Rorty’ego. Strach przed technologią, paranoiczny neoluddyzm, Apokalipsa św. Jana i teorie spiskowe. „Wszyscy jesteśmy terrorystami!” ?

Zombie, zombie, zombie.

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 28 (1/2014) - konteksty ekokrytyki

No 28 (2014): ER(R)GO nr 28 (1/2014) - konteksty ekokrytyki

Er(r)go… ,
… ekologia, ekokrytyka, ekofilozofia, ekologia polityczna, etyka ekologiczna, pamięć o Ziemi, siostry i bracia mniejsi i jeszcze mniejsi. A więc, nie całkiem kolejno: odchodzący w przeszłość voyeurystyczny, odcieleśniony podmiot, Ja nieświadome swego ciała, panujące percepcyjnie nad zewnętrzem – w zamian podmiot nieuchronnie „skażony” zewnętrznością natury i technologii. Anulowanie dychotomii natura-kultura. Katastrofy ekologiczne a panika moralna, reglamentowanie poczucia sprawstwa, dekonstrukcja dyskursów cywilizacji technicznej, ryzyko świadomości ekologicznej a narracje winy i odpowiedzialności. Błędy natury i doświadczenie dziwności, kiedy to natura zbacza ze ścieżki, kontrolowana transgresja, umysł upadły, szlifowanie intelektu, potworności i metodologiczny reżim, osobliwości jako narzędzie metody i Bacona odnowa filozofii naturalnej. Literaturoznawczy darwiniści i nowy pozytywizm, kultura zdeterminowana biologicznie, kultura pozbawiona autonomii przez zjawiska przyrodnicze. Literatura jako środek adaptacji i przetrwania, konstruktywizm kulturowy a psychologia ewolucyjna jako pomost między kulturą i naturą, Iliada jako dramat nagich małp, umysł czy mózg, ordynarny redukcjonizm i stek banałów. Ekopoezja i ekopoetyka, natura i przeznaczenie, wściekłość i wrzask cywilizacji, utożsamienie z naturą, eschatologia cywilizacyjnej zagłady. Indianin jako Człowiek przed upadkiem, ślady stóp wodza i prawa etyczne, wygnanie z raju i pojednanie w Mieście Braterskiej Miłości. Ziemia jako beneficjent postmodernizmu, zapominanie przyrody a stworzenie świata, antropocentryzm religii i równość wszelkiego stworzenia, cisza i Logos, poetycka fenomenologia, śpiew ptaka i stwórca ukryty w stworzeniu. Ja jako rzecz między innymi rzeczami, materia języka i materia świata, przeźroczyste oko i oko rentgenowskie. Polityka natury jako oksymoron. Zwierzę jako tworzywo sztuki i jako osoba, awangarda moralna artysty, komunikacja transgatunkowa, uśmiercanie obiektów.

Ból zwierząt.

Ten numer Er(r)go powstał pod troskliwą merytoryczną opieką Marzeny Kubisz oraz Anny Chromik, którym w imieniu redakcji składam koleżeńskie podziękowania.

Wojciech Kalaga


2013

ER(R)GO nr 27 (2/2013) - dialogi kina (pod gościnną redakcją Alicji Helman)

No 27 (2013): ER(R)GO nr 27 (2/2013) - dialogi kina (pod gościnną redakcją Alicji Helman)

Er(r)go… ,
… z jarmarcznej budy do Parnasu – niezwykłość kina, sztuki paradoksalnej: samodzielnej i na swój sposób monologicznej, mówiącej swoim nienaśladowalnym głosem, a jednocześnie zanurzonej w dialogiczności, zależnej i syntetycznej, zachłannej i nie mogącej istnieć ani bez dialogu z innymi sztukami ani bez dialogu w swym własnym jestestwie. Nieprzebrane trajektorie i przestrzenie tegoż dialogu, czasem nieudanego lub udawanego, czasem niemoralnego, ale niedoścignione przez żadną z innych sztuk. Dialog z wytworami kilkunastu wieków artystycznego geniuszu: z literaturą, malarstwem, rzeźbą, rysunkiem, architekturą, muzyką (vide niesprawiedliwe czasem etykiety: „rysunki zbudzone do życia”, „ożywione malarstwo”, „muzyka wizualna”, „muzyka obrazów”, „architektura w ruchu”); dialog z wideo, performansem, teatrem awangardowym, z „elektronicznym malarstwem”, z technologiami (także byłej) przyszłości; dialog wysokiego i niskiego w kulturze. Dialog społeczny, choć tu bez gwarancji bezpieczeństwa: pod pozorem dialogu może odbywać się monolog ideologiczny i kulturowy. A więc dialog ze społeczeństwem, choć także manipulacja w kształtowaniu społecznej świadomości lub propagandowa agitka; dialog z innymi kulturami, choć także „gwałt” westernizacji na kulturach odmiennych; dialog z innym i obcym, choć także wyznaczanie mu miejsc na marginesach i rysowanie schematów uprzedzeń; dialog z cenzurą, ale czasem na granicy flirtu. Dialog z ideologią, dialog z władzą, dialog z tradycją, z możliwym i niemożliwym, z utopią i dystopią, dialog z chaosem i porządkiem. Dialog z czasem – we wnętrzu własnej rzeczywistości, ale też z przeszłością i przyszłością, pamięcią, nostalgią i historią, dialog dziedzictwa z teraźniejszością, awangardy z tradycją. Ukryty dialog z tym co poza obrazem: z tym, co „przysłonięte” poza ekranem, z przestrzenią poza kadrem, z okiem, wyobraźnią i świadomością widza, z ciałem, z relacją między obrazami ukrytą w szczelinie cięcia, z innymi światami możliwymi, z projektowanym choć niewidocznym obserwatorem.

I wreszcie dialog z niemożliwością dialogu.

"Dialogi kina" to numer "Er(r)go" gościnnie przygotowany przez Alicję Helman, której w imieniu redakcji składam serdeczne podziękowania.

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 26 (1/2013) - autorytet/hierarchia/wpływ (pod gościnną redakcją Lecha Witkowskiego)

No 26 (2013): ER(R)GO nr 26 (1/2013) - autorytet/hierarchia/wpływ (pod gościnną redakcją Lecha Witkowskiego)

Er(r)go… ,
… sprawy dzisiaj podejrzane: autorytet, hierarchia, wpływ. A więc od razu kłopotliwe w Mac-świecie pytania: wymogi pamięci dziedzictwa czy aksjologiczny permisywizm? Elitarność jako szlachetność demokracji czy urawniłowka w dół? Dyktatura wartości czy dyktatura miernoty? Przemoc relatywizmu czy cyniczna niewinność normatywizmu? Kultura refleksji czy szydercza bezmyślność człowieka z tłumu? Apoteoza uduchowienia czy pospolitości? Autorytet zatem czy „interregnum”? Autorytet przyciąga powabem, ale i jest „obosieczny”: obiecuje bezpieczeństwo, ale i napawa lękiem – gwarantuje porządek świata i hierarchie, ale też może zagrażać wymogami, wykluczeniem poza sferę akceptacji. Winien być „autoteliczny, autentyczny i autonomiczny”, ale nieuchronnie stoi w pozycji ambiwalentnej, uwikłanej w niebezpieczne wybory: między kapitałem symbolicznym i kapitałem władzy, między pionem hierarchii a poziomem relacji konsensualnej, między rolą operatora spychacza i czułego zegarmistrza, „cichego fundatora przyszłych tekstów” i bezwzględnego reżysera, przewodnika w bezkresnej podróży po kanonie klasyki i uzurpatora mocy.

Wyrzucić zatem autorytet na śmietnik i zaakceptować „sztukmistrzów pozoru” i „masażystów prawdy”? A więc świat bez autorytetów: terror przeciętności, wrzeszczącej o równoprawne traktowanie, pochłaniającej to, co najpłytsze i najprostsze, pogarda dla lepszych od siebie, masowe społeczeństwo prostaków, bełkotliwy zgiełk bredni i taniochy, wzgarda dla wysiłku ducha, wszystkożerność pseudoelit, przyjazne barbarzyństwo przystępności, samowystarczalność ćwierćinteligentów, chamstwo niewątpienia, demontaż i czyszczenie bez wznoszenia nowych struktur, niszczenie bez wizji aktu twórczego, śmierć kultury wysokiej, zbiorowe samobójstwo uniwersytetów w rękach zombie edukacji, masowa produkcja ameby. I znów wątpliwości: czy głód ameby jest mniej głodny niż głód ducha? Może kultura popularna to nie „śmietnik rozmaitości” a uniwersalny język, zaś kultura ogólnie to nie nakaz i norma ale paleta ofert: Homer, Wergiliusz, Szekspir, Milton i Eminem, Lady Gaga, Shazza (a może tylko sposób ich czytania)? Może stabilne hierarchie wartości to tylko „kula u nogi” zaś wykorzenienie z kultury wysokiej to nie zniewolenie a wyzwolenie? Którędy pójść: „wielkimi bulwarami kultury” czy quadowymi ścieżkami tabloidów? Orientować się punktami aksjologicznymi czy kłączami równowartości?

Odpowiedzi – nie jednej, ale wielu – szukajmy w centralnej kategorii tego zeszytu: autorytecie symbolicznym wyrosłym z symbolicznej pamięci tekstów, który „przemawia spod nóg nas stąpających po glebie dziedzictwa symbolicznego”, autorytecie rozumianym jako „źródło inspiracji, pobudzeń, wstrząsów, nawet sprzeciwów”, ale nie jako instancja władzy. I tu jednak znów pytania: jak podążać za autorytetem, by nasze ja nie spłowiało i nie znikło? Czy pozwolić hypomneumatom – strzępkom i drobinom sensu – zszywać to ja w patchwork, czy budować je mocnym spoiwem trwałości? Jak nie zdradzić i nie być zbyt wiernym? Jak być pokornym drapieżnie? Jak stąpać po glebie autorytetu, by go u-gruntować, by spulchniać tę glebę, a nie zadeptywać jej podkutymi butami bezmyślności? Jak nie zmienić ontologii wdzięczności w ontykę braku refleksji? Imitacja czy inspiracja, trawienie czy wchłanianie, uległość czy sprzeciw, a może sprzeciw w uległości? W braku odpowiedzi pozostanie jedynie ucieczka od obezwładniającej i przytłaczającej teraźniejszości ku mgławicom nieokreślonej przez punkty orientacyjne przyszłości, ucieczka „ludzi w ruchu”.

„Autorytet, hierarchia, wpływ” to numer „Er(r)go” gościnnie przygotowany przez Lecha Witkowskiego, któremu w imieniu redakcji składam serdeczne podziękowania.

Wojciech Kalaga


2012

ER(R)GO nr 24 (1/2012) / 25 (2/2012) - interiory/eksteriory (pod gościnną redakcją Zbigniewa Białasa i Pawła Jędrzejki)

No 24/25 (2012): ER(R)GO nr 24 (1/2012) / 25 (2/2012) - interiory/eksteriory (pod gościnną redakcją Zbigniewa Białasa i Pawła Jędrzejki)

Er(r)go…,
... czas zajrzeć do wnętrz(a), choć to pojęcie dziś niemal wstydliwe, przywołujące widma binaryzmów. Zaglądajmy jednak, nie zważając na teoretyczne fobie. Do wnętrza muzeum, którego nie ma, potem zaś do szkatułkowego wnętrza siedemnastowiecznego katalogu muzealnych osobliwości. I jeszcze głębiej, do wnętrza przestrzeni między katalogowym opisem a jego przedmiotem, w której to przestrzeni tworzy się Osobliwość. A zaraz dalej inne wnętrza. Autorytarne wnętrze katedry gotyckiej jako esencja dogmatu i istoty transcedentnego, a zapożyczone przez wiktoriańskie muzeum, jako środek dydaktyczny i edukacyjny majestatu wiedzy. Wnętrze Słowa – owego „katalogu katalogów”; wnętrze Biblioteki – Uniwersum; wreszcie oksymoroniczne wnętrze internetu. Wnętrze głowy bez wnętrza, czyli fonograf wśród Buszmenów. Wnętrze sparaliżowanego ciała jako więzienie i wnętrze czasu jako wszechobecnego labiryntu. Akt poznawczo-somatyczny: wnętrze ciała imperialnej przestrzeni i wnikające weń ciało podróżnika; zatem wnętrze jako niezbędny warunek inności, obcości i obcej inności. Nieuchwytne wnętrze kobiety jako maska; zewnętrze chudej kobiety jako skorupa ciała. Wnętrze jaźni jako poznawcza i etyczna  przestrzeń wyboru i odpowiedzialności. Wnętrze konsumerystycznej wegetacji we wnętrzu zmediatyzowanej rzeczywistości jako ersatz wewnętrznej egzystencji. Wnętrze Manuskryptu jako chór głosów i zagadka o naturze rzeczywistości. Wnętrze jako istota gotyku; gotyckie wnętrze jako wnętrze umysłu; wnętrze krypty jako przestrzeń między innym wnętrzem a zewnętrzem. Wnętrze tego numeru jako intelektualne interiory uzewnętrzniające potrzebę zgłębienia wnętrza.

A do tego Amiri Baraka we wnętrzu Ars Cameralis Silesiae Superioris.

„Interiory/Eksteriory” to podwójny numer „Er(r)go” gościnnie przygotowany przez Zbigniewa Białasa i Pawła Jędrzejkę z Instytutu Kultur i Literatur Anglojęzycznych Uniwersytetu Śląskiego.

Wojciech Kalaga


2011

ER(R)GO nr 22 (1/2011) / 23 (2/2011) - konteksty anglistyki

No 22/23 (2011): ER(R)GO nr 22 (1/2011) / 23 (2/2011) - konteksty anglistyki

Er(r)go …,
anglistycznie, czyli zanurzamy się we własne źródło – „Er(r)go” bowiem z anglistyki się wyłoniło – a potem podążamy odnogami, dopływami, odpływami. A więc świadectwa intelektualnych nastrojów z czasów wczesnego naporu cultural studies;  z jednej strony kiedyś owoc zakazany, z drugiej strachy i obawy: a to utrata tożsamości literaturoznawczej  i kulturowej , a to marksizm niebezpieczny, a to zagubienie wartości estetycznych i rozmycie w egalitaryzmie. I problem zbliżony: jaka jest rola anglistów – fachowców od propagowania obcej kultury i obcego języka – wobec tożsamości językowej narodu? Zatapiają ten ojczyźniany statek (to Sienkiewicz) dopompowując językowe skażenia zamiast je wypompowywać, czy też pomagają mu się utrzymać na burzliwych falach przemian? Ambiwalentny zatem mit anglisty.  Anglista w Polsce jako Robinson Crusoe na wyspie zarosłej różnymi kontekstami, polskimi i niepolskimi? I oczywiście problemy przekładu. Tłumacz jako element trzeci – pośrednik między dwoma rzeczywistościami, które zapośredniczeniu się nie poddają; subiektywność w translacji i tłumacza skok wiary.

Desubiektywizacja i przemysł tłumaczeniowy; masowe oszustwo. I co tu czytać, skoro błazny i łotry tworzą listy lektur. Zatem fundamentalna kwestia kanonu: równo czy elitarnie? Kanon jako fundament i emanacja tożsamości. Precz zatem z Martwymi Białymi Europejskimi Mężczyznami! Ale czy Zulusi dadzą nam Tołstoja? Jest przynajmniej pornologia Markiza de Sade’a, a poza tym „nicość, puste miejsce niemożliwości identyfikacji”. Ratunkiem edukacja humanistyczna? Ale jaka? Prawicowa, czyli poszukiwanie jednej prawdy, czy lewicowa, czyli kształcenie niezależności intelektualnej. I tu anglista odwołuje się do Rorty’ego i idzie ze sobą na kompromis, choć nie bez wahań, tarć i polemik. Angielski łaciną dnia dzisiejszego?

Numer ten został przygotowany pod opieką Leszka Dronga.

Wojciech Kalaga


2010

ER(R)GO nr 20 (1/2010) / 21 (2/2010) - selekcje/translacje

No 20/21 (2010): ER(R)GO nr 20 (1/2010) / 21 (2/2010) - selekcje/translacje

Er(r)go…,
jak zapowiadałem w poprzednim numerze "Er(r)go", wstęp ten będzie miał inny niż zwykle charakter. Na dziesięciolecie istnienia postanowiliśmy przypomnieć czytelnikom wybór tym razem przekładów, które ukazały się na naszych łamach w ciągu ostatniej dekady. Nie był to wybór łatwy, ale winien zaspokoić nawet wybrednych czytelników. Spis treści zawiera wybitne nazwiska, ale nie to jedynie było naszym celem – ten wybór wytycza także obszar, w którym "Er(r)go" kreśliło sfery swoich zainteresowań: powinowactwa filozofii i literatury w kontekście współczesnych dyskursów teoretycznych (Christopher Norris o filozofii i literaturze oraz Stanley Fish o Austinie, Derridzie, języku i aktach mowy); poszukiwanie, kreowanie i zachowanie tożsamości zbiorowej (Hayden White pisze o tożsamości europejskiej, Joel Jansen o rozmyciu kulturowym tożsamości przez zmianę kontekstu estetycznego dzieła sztuki) i tożsamości indywidualnej (Slavoj Žižek, oczywiście z perspektywy Lacanowskiej i z uwzględnieniem różnicy seksualnej, o czterech pozycjach podmiotowych); relacja języka i myśli, konstruowanie i status teorii (Fredrick Jameson na przykładzie Lacana, ale przy tym też o przydatności jego aparatu pojęciowego do analizy literackiej i wpływie dialektyki Heglowskiej na Lacana); zagadnienia rozmaitych metodologii (Carl Humphries o metodologicznych dylematach dotyczących autoreprodukcyjności kultury, Bruce Finks o wiedzy i jouissance, podmiocie znaczenia i podmiocie popędów w teorii Lacana); problemy literaturoznawcze z perspektywy nowych teorii (Lawrence Buell zastanawia się, jak  wykrystalizowanie się literatury narodowej w okresie Amerykańskiego Renesansu wpisuje się w teoretyczną formułę, opisującą nowe literatury postkolonialne). Poczesne miejsce w tym zbiorze – może nieproporcjonalnie obszerne w stosunku do tematyki dotychczasowych numerów, usprawiedliwione jednak jakością tekstów – zajmuje dyskurs historii: opozycja obiektywności i subiektywności w badaniach historycznych i kwestia logicznej bliskości prawdy i wartości (Frank Ankersmit podważa słuszność tej pierwszej opozycji i przedstawia swą pochwałę subiektywności), właściwości dyskursu historycznego (Roland Barthes o tych właściwościach w odróżnieniu od opowieści fikcyjnej w świetle zamieraniu narracji historycznej, Michel de Certeau o historii, piśmie, dyskursie historii, rzeczywistościach i innym). Te „historyczne” teksty w sposób oczywisty (co widać nawet w tak pobieżnym opisie) wykraczają daleko poza ramy wąsko rozumianej dyscypliny i sięgają w obszary zarysowane wyżej lub wytyczają nowe.

Wojciech Kalaga

2009

ER(R)GO nr 18 (1/2009) / 19 (2/2009) - selekcje/teksty

No 18/19 (2009): ER(R)GO nr 18 (1/2009) / 19 (2/2009) - selekcje/teksty

Er(r)go…,
wstępy do tego i następnego numeru "Er(r)go" będą miały inny niż zwykle charakter. Na dziesięciolecie istnienia postanowiliśmy wrócić do przeszłości i przypomnieć czytelnikom wybór artykułów i szkiców, które – choć o odmiennym charakterze – najpełniej oddadzą aurę periodyku i jego rozwoju w ciągu tych lat. Trojga autorów tu drukowanych nie ma już wśród nas – Stefan Morawski, Liliana Barakońska i Andrzej Chojecki odeszli w ciągu ostatniej dekady, tym istotniejsze jest więc przypomnienie ich tekstów; intelektualnie i twórczo na zawsze już z "Er(r)go" pozostaną.

Spotykają się tutaj teksty z rozmaitych, ale pokrewnych obszarów, których właśnie pokrewieństwo "Er(r)go" zawsze eksponowało: filozofii, historii sztuki, antropologii, teorii literatury, teorii kultury, literaturoznawstwa, nowocześnie rozumianej historii. Agata Bielik-Robson czyta Richarda Rorty’ego z perspektywy barbarzyńcy, dla którego trzy fundamentalne hasła filozofa – przygodność, ironia i solidarność – zawierają w sobie „ukrytą »fałszywą barwę«, która sprawia, że brzmią one nieczysto”. Stefan Morawski rozważa różne możliwe interpretacje postmodernizmu jako schyłkowej fazy lub opozycji do modernizmu, konkludując pesymistycznie, iż oto „nowa pojawiająca sie mutacja, jest kontynuacją zgubnej strony modernizmu, która rozwinęła się pod zwycięską presją nowoczesnej cywilizacji”. Wojciech J. Burszta wchodzi na teren ziemi niczyjej, rozciągającej się pomiędzy teorią antropologii i teorią literatury. „Ta gleba”, pisze, „nawadniana jest z obu tych okalających terytoriów tylko sporadycznie. Dlatego centralnym tematem rozważań uczyniłem pojęcia wrażliwości i świata przedstawionego, przenosząc je tam, gdzie mogą wzrastać harmonijnie, pozbawione swoich oryginalnych konotacji”. Andrzej Chojecki śledzi różne stany uobecnienia oczywistości w rozważaniach filozofów, ale najważniejsze jest dlań to, że „filozof postępuje tak, jakby chciał dotrzeć do prymarnej oczywistości, a potem zamierzał ją uchylić. Ten, kto poprzestaje na nazwaniu oczywistości, może być pewien, że inni już na nią czyhają. Szukanie oczywistości jest nawigacją między Scyllą cogito a Charybdą dubito, ale także między zmysłowością a intelektem”. Ewa Domańska, stawiając pytania o „ontologiczny status pozostałości po przeszłości i ich bycie”, w kontemplacyjnym podejściu do przeszłości skupia się na archeontologii martwego ciała i różnych formach jego istnienia. Liliana Barkońska w finezyjnym eseju poświęconym trawiennej metaforze w Anatomii melancholii Roberta Burtona, konkluduje ostatecznie, iż „wyobraźnia melancholijna, wypełniając butwiejącymi szczątkami pustą przestrzeń ruiny (przestrzeń, która sama wytwarza […]), jasno sygnalizuje, iż jedynym jej punktem odniesienia jest ulegająca nieustannemu rozkładowi przeszłość. Przeobrażając tak pojmowaną przeszłość w swój jedyny kapitał, wyobraźnia melancholijna gromadzi jedynie szczątki i resztki”. Rafał Borysławski, odkrywając elementy pornografii w średniowiecznym dyskursie, pokazuje na przykładzie trzech fabiliaux, „co się dzieje w dyskursie średniowiecznym, gdy ludzkie usta są zamknięte, a komunikacja następuje przez ich ‘drugą stronę’, gdy ludzie mówią swym ciałem, a ciało mówi za nich”. Szkic Sławomira Masłonia demonstruje, jak „estetyczna logika recyklingu prowadzi do powstania dzieła sztuki typu katartycznego, którego główną cechą niekoniecznie jest to, że wytwarza litość i strach (choć i to może robić), lecz to, że oparte jest na terapeutycznym rozumieniu roli kultury”. Marta Zając próbuje dać odpowiedź na proste z pozoru pytanie: „czym jest teologia i kiedy tak zwana teologia feministyczna teologią już nie jest”.

Obecny jest także w tym numerze element podwójnej nostalgii: "Tekst – (Czytelnik) – Margines" przypomina jeden z numerów "Er(r)go" z ostatniego dziesięciolecia, ale także swym czterogłosem (Tekst – Tadeusz Rachwał, Margines – Wojciech Kalaga, Nawias – Tadeusz Sławek, Czytelnik – Emanuel Prower) wraca do dawnych już czasów, gdy seminarium "Er(r)go" działało w swym podstawowym składzie.

Wojciech Kalaga

2008

ER(R)GO nr 17 (2/2008) - klonowanie kanady (pod gościnną redakcją Eugenii Sojki)

No 17 (2008): ER(R)GO nr 17 (2/2008) - klonowanie kanady (pod gościnną redakcją Eugenii Sojki)

Er(r)go…,
Kanada. Ale Kanada już nie jako mit dalekiego Edenu – ,,kraina żywicą pachnąca" – lecz jako laboratorium wielokulturowości, politycznie usankcjonowany eksperyment wzajemnego wszczepiania tkanki Innego i Tożsamego; a zatem Kanada – czy raczej TransKanada – jako kontrowersja: nie wokół banalnego politycznie problemu dwukulturowości (angielska Kanada jako Brytania Północy, a Quebec jako Nowa Francja), ale istotnego dla cywilizacji nie tylko zachodniej zjawiska współistnienia wielości kultur. Kanada jako ogromna przestrzeń: fizyczna – niezmierzone lasy, Góry Skaliste, jeziora – ale też jako przestrzeń kulturowych transakcji i translacji, przestrzeń międzykulturowego spotkania. Nigdzie chyba problematyka tożsamości kulturowej nie została tak silnie wyeksponowana i nie wywołała tak twórczej debaty wokół postkolonializmu, hybrydyczności, wielonarodowości, transkulturowości – nigdzie też nie była ta debata tak silnie zakorzeniona w praktyce codziennego, międzykulturowego współbycia. Przesunięcie do centrum grup uprzednio marginalizowanych, Pierwsze Narody, transkulturowość i obywatelstwo diasporyczne, pojęcia narodowości i państwowości, ale też postnarodowość i postpaństwowość,transnarodowość i transkulturowość, dekonstrukcja tradycyjnych narodowych ideologii i autokonstrukcja społeczności, dialog z Innymi i pomiędzy Innymi, postetniczność i tożsamość ludności rodzimej. Jednocześnie obawa i wyczulenie na zagrożenia: ,,kontroli epistemologicznej" przez kulturę dominującą czy politycznego zarządzania różnic, które nie zostawia przestrzeni dla dialogu kultur; ostrożność wobec pozornie neutralnych i nienaznaczonych innością/etnicznością kultur i literatur wywodzących się z kręgu anglo-europejskiego, ale ,,z natury" niejako nadal zajmujących pozycję uprzywilejowaną jako epistemologiczny punkt odniesienia. Pytania kanadyjskie to pytania najżywotniejsze dla współczesnego tygla cywilizacji. Czy klonować zatem kanadyjski klon, czy raczej pozostać przy syropie?

Klonowanie Kanady to numer „Er(r)go” gościnnie przygotowany przez Eugenię sojkę, znakomitą propagatorkę kultury kanadyjskiej i problematyki wielokulturowości.

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 16 (1/2008) - śmie(r)ci psychoanalizy

No 16 (2008): ER(R)GO nr 16 (1/2008) - śmie(r)ci psychoanalizy

Er(r)go,
wycieczka do ,,jądra naszego bytu”. Psychoanaliza – zarazem konfesjonałi mównica, ,,spowiedź z grzechów nieznanych". Kanapa, sofa z masażem dlanieświadomości.

Podmiot, który nie wie raczej niż wie. Ciało i grzeszność – podmiot nie na sumienie ale na ciało skazany; intymność i ekstymność, ,,wiedza-niewiedziana" – fantazmatyczna prawda podmiotu, która nie jest wiedzą, ułomność świadomości, nieprzejrzyste wnętrze człowieka. Realne – porządek symboliczny potyka się o samego siebie. Ja i Nad-ja, intymna obcość, Unbewusstsein, czyliInny w nas, nasz własny, inny od Innego innego. Dwa oblicza podmiotu: podmiot znaczącego oraz podmiot jouissance (jalouissance?) a może wiedza jakoniedostatek jouissance? Język a libido czyli znaczące a jouissance.

JouissanceJouissance, ale która: mierna, Inna czy falliczna? Bóg jako Inna jouissance? Wibracje Obietnicy.

Przedział między ludzkim i zwierzęcym, rozumnością a przedrozumnością; język, racjonalność i popęd czy popędy w splocie z językiem? Czy związki genitalne są altruistyczne, a związki analne i oralne egoistyczne? W końcu fallus. Jedyne Znaczące pozbawione znaczonego. Fallus, czyli penis jako wydarzenie (symbolicznej) erekcji. ,,Dla świętego Augustyna fakt, iż erekcji nie kontroluje wolna wola, to znamię grzechu pierworodnego". Groźba kastracji wymierzona w penisa, w ten przygodny organ, przekształca go w fallusa. FALLUS.

Dalsze pytania. Cogito czy brak i łaknienie, objet petit a? Etyka pragnienia? Gdzie odwieczna fantazja jedności? Świat jako całość czy ślizgawka powstędze Moebiusa? A może $, ai(a), A, ($◊a), ($◊D), S(Ⱥ), Φ?

FREUD, LACAN, ale i szersze konteksty. Kapłani i mesjasze, Bóg Prawa i Bóg Ekscesu. Jung, Klein, Nietzsche, Marks, Deleuze i Guattari, Derrida, Foucault, Agamben; ŽIŽEK, Badiou; konserwatyzm, neoliberalizm, lewica, Hollywood.

„Śmie(r)ci psychoanalizy” to numer „Er(r)go” gościnnie przygotowany przez Sławomira Masłonia. W numerze także, w antycypacjach, zapowiedź labiryntów problematyki kanadyjskiej („Er(r)go” 17 – „Klonowanie Kanady”).

Wojciech Kalaga


2007

ER(R)GO nr 15 (2/2007) - kamuflaż

No 15 (2007): ER(R)GO nr 15 (2/2007) - kamuflaż

Er(r)go,
kamuflaż, spisek, nieoczywistość oczywistości, oczywistość nieoczywistości, pozorna oczywistość pozornej oczywistości, paranoja, spisek, my wiemy – nie tylko w „konspiracyjnym kinie” hollywoodzkim, i nie tylko tam „spisek stanowi naczelną dominantę narracyjną” (Artur Piskorz). Można by rzec, iż kultura globalnie, ze swymi sieciami symbolicznych i ukrytych znaczeń, jest domeną kamuflażu. Tak, ale jedynie w sensie semiotycznym. Kiedy przyjdzie zakryć lub ujawnić twarz, rzecz ma się odwrotnie: ,,Kodeks rycerski pomyślany był jako triumf kultury nad naturą. ... Celem kamuflażu jest skorygowanie pewnego 'błędu', który w całym świecie zwierzęcym natura popełniła tylko w stosunku do człowieka” (Marek Kulisz). A więc jaki wybór: Roland lub Beowulf czy raczej Odyseusz? Czy to jednak pytanie już nie przestarzałe: czy w ogóle jest wybór w rzeczywistości przenikniętej symulakrami? Kiedy nawet okno, pozorny ekran prywatności, ,,staje się warunkiem kamuflażu [kiedy] właśnie wystawienie się na widok publiczny [akt okiennej ekspozycji] wznosi mury kryjówki” (Marzena Kubisz). Tytułowa postać Truman Show decyduje się uciec z wszechogarniającego kamuflażu własnego życia po to jedynie, jak można antycypować, by wejść w kamuflaż równie perfidny, ale nieporównanie bardziej skomplikowany: ,,w realnym świecie jest niewiele więcej prawdy niż w świecie, który dla ciebie stworzyłem”, mówi bohaterowi autor jego żywota (cyt. Bartosz Kuźniarz). Ale kamuflaż – ,,nieoczywiste napięcie między podobieństwem a odmiennością ... nakładanie się na siebie słabości i potencjalnej mocy" – to także sposób na ,,kulturowy survival, nie tylko wytworów kultury, np. Biblii (Ewa Rychter), ale też społeczności i jednostek.

W tym numerze także, w przekładach, powrót do autoreprodukcyjności kultury w teoretycznym szkicu Carla Humphriesa oraz do przestrzeni (cyber-) miasta w szkicu Krzysztofa Kalitki („kontynuacje”).

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 14 (1/2007) - (prze)twory kultury

No 14 (2007): ER(R)GO nr 14 (1/2007) - (prze)twory kultury

Er(r)go,
PRZE-twory / prze-TWORY / (PO-TWORY?). Cyrkularność, powtórzenie, recykling, iterabilność, nieuniknioność nawrotu, niemożność oryginalności – banały, które lubimy dzisiaj powtarzać, zawsze jednak mając nadzieje, iż w PRZE-tworze znajdziemy więcej twora niż potwora. Albo też prze-TWORZENIE spetryfikowanych drobin, paproszków czy monumentów, na przykład odczytanie Biblii podejrzliwymi oczami Kobiety, prowadzące do twórczego wyobrażenia nowej wizji. Recykling pragnienia, ustawiczne odrzucanie odpadu przeszłości, niezłomna melancholia nowych początków, jak u Heleny Modrzejewskiej w podwójnym recyklingu życia: własnej autobiografii i quasi-fikcyjnej biografii autorstwa Susan Sontag. Paradoks odpadu: z jednej strony system, z którego „nic nie wypada z obiegu, a co za tym idzie pojęcie odpadu nie ma zastosowania” (Anna Chromik-Krzykawska), z drugiej strony wyrzucone poza system odrzuty, nad którymi tracimy kontrolę, i które stanowią zagrożenie tak przez niemożliwość ich symbolicznego okiełznania, jak i obecność gdzieś tam, poza systemem, zawsze grożącą nieoczekiwanym powrotem. A może nie żaden recykling, żadne odpady, tylko „ład idealny stosunku wzajemnego" (T.S. Eliot, cyt. Marek Kulisz), przebiegający w diachronicznym procesie przemiany, kiedy to „niemożliwość bycia oryginalnym ... staje się warunkiem możliwości oryginalności" (S. Masłoń)?

I wreszcie opublikowany, po kilku latach od złożenia do druku, szkic Krzysztofa Pezdka poświęcony Henri Bergsonowi. Szkic, planowany jako integralna cześć numeru Bergsonowskiego, dzisiaj ukazuje się w dziale „antycypacje”, przedłużając nasze nadzieje na realizację tego projektu.

Wojciech Kalaga

2006

ER(R)GO nr 13 (2/2006) - przestrzenie i mapy

No 13 (2006): ER(R)GO nr 13 (2/2006) - przestrzenie i mapy

Er(r)go,
przestrzeń, przestrzenie, terytoria, granice – w tym numerze przede wszystkim podporządkowane miastu oraz, w jednym ze szkiców – także miasteczku, a dokładniej żydowskiemu sztetl. W tych miejskich przestrzeniach i między nimi przewijają się rozmaite wątki – czasem w centrum zainteresowania autorów, czasem tylko jako napomknięte motywy, ledwie wskazane furtki otwierają-ce możliwość dalszej wycieczki. A więc przestrzeń i czas: czas mityczny, niezmienny, który nadaje przestrzeni wymiar uniwersalny, ale także czas hybrydyczny, mieszający przeszłość i teraźniejszość, który do przestrzeni wprowadza zamęt i chaos. I to, co przestrzeń porządkuje – mapy: mapy mentalne, mapy pamięci (także przestrzeni już nieistniejących), mapy przestrzeni zapamiętanej, mapy jako nadzór i inwigilacja przestrzeni. Przede wszystkim jednak miasto: miasto – miejsce samotności, miasto – oaza pośród ziemi jałowej, miasto – fort obronny przeciw wrogiemu światu i przeciw złu, ale też miasto jako źródło zła skierowanego do wewnątrz. Miasto graniczne, określające tożsamość cywilizacyjną i miasteczko w roli strażnika indywidualnej pamięci. Miasto jako przestrzeń stotalizowana, mówiąca jednym głosem i miasto wielogłosowe, heteroglotyczne. Miasto jako przestrzeń błąkania się i błądzenia, i miasto jako przestrzeń symboliczna, zaludniona przez duchy przeszłości. Miasto jako trajektoria ciała i miasto jako przestrzeń spotkania ciała i maszyny, człowieka i technologii. Miasto jako przestrzeń kobiety. Miasto – nie-miejsce, wykraczające poza siebie i roztopione w przestrzeni wirtualnej i miasto – cyberpolis odcieleśnione i wyzwolone z materialności; ale także bliżej ziemi: miejskie dziewczyny, miejski konsumeryzm, miejski dyskurs maskulinistyczny, miejski seks, miejskie flanerie. Jak zwykle też flanerie w „variach – kontynuacjach – antycypacjach” oraz w „przekładach”, czyli szkice nawiązujące do problematyki poruszanej wcześniej i wybiegające w przyszłą.

Wydawniczy chochlik / chochoł znów pokazał swe możliwości. W numerze 11. przekład znakomitego szkicu Slavoja Žižka winien był zawierać graficzne schematy ilustrujące wstępne fragmenty wywodu. Chochoł pominął te ilustracje i – przeceniając chyba przestrzeń naszej wyobraźni – wpisał po prostu: SCHEMAT 1… 2… 3… 4. Przepraszając Autora, Tłumacza i Czytelników za tę usterkę zniekształcającą tekst, zamieszczamy go ponownie w całości.

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 12 (1/2006) - neopragmatyzm i antyfundacjonizm

No 12 (2006): ER(R)GO nr 12 (1/2006) - neopragmatyzm i antyfundacjonizm

Er(r)go,
teoria, jako narzędzie, z pomocą którego zmieniamy rzeczywistość, czyli neopragmatyzm w centrum tego numeru, przygotowanego w głównym zrębie przez Leszka Dronga. A oto kłącza wyznaczające przestrzeń dyskursywną i zawikłane ścieżki tomu: tekstualizm – anty-tekstualizm – esencjalizm – antyesencjalizm – fundacjonizm – anty-fundacjonizm – fundamentalizm antyfundacjonistyczny – mocny antyfundacjonizm – antufundacjonizm słaby – etyka – estetyka – etyka estetyczna – tożsamość – jaźń – integralność – soma – logos – intencjonalizm – wspólnoty interpretacyjne – właściwe odczytanie tekstu – prawda tekstu – cała prawda – relatywizm – obiektywizm – retoryka – retoryczność – rehabilitacja prawdy – performatywność – retoryka oczywistości – model perswazyjny – prawda lokalna – konsensus – konstruktywizm – rozumienie – interpretacja – intentio operis – intentio auctoris – paninterpretacjonizm – monizm interpretacyjny – uniwersalizm hermeneutyczny..................................................................................................... 
Te zawiłości intelektu wieńczą szkice – w polskim przekładzie – trzech adwersarzy / sprzymierzeńców: Richarda Rorty’ego, Stanleya Fisha i Richarda Schustermana. Poza tym, jak zwykle varia i antycypacje, omówienia, recenzje. Z jedną wszak, opóźnioną przez chochlika, a raczej choch(o)ła wydawniczego zmianą, zapowiadaną już wcześniej. Przypomnę, co pisałem we wstępie do poprzedniego numeru, a co nie zostało materialnie uwidocznione na jego wewnętrznych okładkach:

Zmiany zatem. Począwszy od numeru jedenastego – przy dalszym wsparciu działającej od początku powstania periodyku Rady Redakcyjnej – będzie „Er(r)go” dziełem rozszerzonego zespołu redakcyjnego: kulturoznawców i literaturoznawców, kontynuujących myśl, lub raczej sposób myślenia zapoczątkowanego przez seminarium. Wierząc, iż te zmiany wzbogacą pismo, będziemy wyczekiwać chwili, w której znowu z nostalgią spojrzymy wstecz, przypominając sobie czas, kiedy je wprowadzaliśmy.

Wojciech Kalaga


2005

ER(R)GO nr 11 (2/2005) - polityczna poprawność

No 11 (2005): ER(R)GO nr 11 (2/2005) - polityczna poprawność

Er(r)go,
rzecz zadziwiająca: z szacunku dla Innego, z najgłębszego pragnienia Dobra wszystkich, wyłania się hipokryzja i gwałt na języku, zaś piękno wielogłosowości skarcone zostaje jako estetyka gwałtu właśnie: gwałtu na pokrzywdzonym przez język. Intencja jest dobra a jej celem tolerancja; tyle że ziarno paradoksu tkwi już w samym embrionie tej intencji: presja interdyktu i autocenzury łatwo przekracza granicę nakazu etycznego i sama staje się nietolerancją. Wchodzimy w obszar etyki oksymoronicznej, której nie usprawiedliwia nawet właściwa językowi jego nieunikniona metaforyczność; metafora nadużyta staje się w końcu kłamstwem. Jest jednak z tego korzyść: analiza poprawności politycznej uświadamia nam, iż kłamstwa nie można rozpatrywać w kategoriach dychotomii; kłamstwo wyznaczane jest przez punkt na rozległym spektrum, którego początek stanowi prawda – punkt niestety nazbyt ruchomy.

Polityczna poprawność: w jakim stopniu owa wrażliwość na Innego wynika z władzy dominującego dyskursu; dominującego niekoniecznie w sferze potęgi politycznej, ale bardziej w sferze tego, co można nazwać terrorem marginesu? Czy nieuchronnym skutkiem wielokulturowości jest przesunięcie owego punktu krytycznego na spektrum w stronę niebezpieczną? Czy nie jest to w istocie próba sprowadzenia wszelkich różnic do potulnych wariantów dających podporządkować się jedynemu słusznemu sposobowi myślenia? Czy zmiana w ideologicznych konfiguracjach humanistyki nie spowodowałaby zmiany w kryteriach tego, co poprawne (tu niejako wracamy do retoryki oczywistości)? Czy prostackość rozumowania można usprawiedliwić komfortem Innego? A co z Trzecim, który z obawą przysłuchuje się monologowi słusznych aktualnie treści? Czy nie rodzi się absurdalna spirala poprawności, kiedy sprzeciw wobec jednej zaczyna przeradzać się w drugą? I inny jeszcze paradoks: czy w istocie nie mamy do czynienia z amputowaniem odmienności, którą trzeba jakoś oswoić i przyswoić, włączyć w swój język, w swoje systemy reprezentacji raczej niż uznać tę odmienność w sposób radykalny i z nią negocjować? Czy owe jedynie słuszne nakazy nie stanowią podstawy nowego wykluczenia? Czy wreszcie polityczna poprawność, przez swą nadgorliwość, sama nie stworzyła narzędzia służącego podważaniu działań etycznie właściwych? Jak reflektor politycznej poprawności wpływa na grę indywidualnego podmiotu? A może jednak warto? Eseje zawarte w tym numerze próbują odpowiedzieć na te i podobne im pytania – próbują…

Wojciech Kalaga 

ER(R)GO nr 10 (1/2005) - nostalgie

No 10 (2005): ER(R)GO nr 10 (1/2005) - nostalgie

Er(r)go,
jubileusz  –  niewielki i skromny, zaledwie pięć lat i dziesięć numerów pisma, ale budzący nostalgię, z rodzaju jednak nostalgii kojących i ciepłych raczej niż raniących uczucia. Te pięć lat, w ciągu których „Er(r)go” regularnie się ukazywało, sięga wstecz do tradycji dawnego seminarium „Er(r)go” i zapowiada jej twórczą kontynuację. W nostalgicznym zatem nieco numerze dziesiątym wracamy na moment do tej tradycji, poświęcając jej krótką chwilę wspomnień, które przywołać ma przedruk żartobliwego cokolwiek  –  ale niezupełnie  –  tekstu autorstwa twórców seminarium: Emanuela Prowera, Tadeusza Rachwała, Tadeusza Sławka i piszącego te słowa. Do głosu dochodzą w nim też inne, a w tamtych latach ważne osobisto – ci: sam tekst, czytelnik, ale także margines i nawias.

Poza tym krótkim wspomnieniem, dziesiąty, nostalgiczny numer, ostatni już pod opieką „starej” redakcji, celowo nie jest tomem zdominowanym przez jeden temat; przeciwnie, łączą się w nim tematyczne wątki numerów przeszłych (inność, hybrydy, badania postkolonialne) i antycypacje numerów przyszłych (kobiece „jeszcze”, antyesencjalizm, nadmiar), przeplatane variami, spośród których nostalgicznie wyróżnić chcę szkic Andrzeja Wichra, jednego z filarów drugiej, „młodszej” fazy seminarium „Er(r)go”.

Pielęgnując nostalgię, która zwraca się ku przeszło – ci jako źródła wyciszonych wspomnień, spójrzmy także w przyszłość wypatrując zmian, które owa przyszłość niesie. Zmiany zatem. Począwszy od numeru jedenastego  –  przy dalszym wsparciu działającej od początku powstania periodyku Rady Redakcyjnej  –  będzie „Er(r)go” dziełem rozszerzonego zespołu redakcyjnego: kulturoznawców i literaturoznawców, kontynuujących myśl, lub raczej sposób myślenia zapoczątkowanego przez seminarium. Wierząc, iż te zmiany wzbogacą pismo, będziemy wyczekiwać chwili, w której znowu z nostalgią spojrzymy wstecz, przypominając sobie czas, kiedy je wprowadzaliśmy.

Wojciech Kalaga


2004

ER(R)GO nr 9 (2/2004) - hybrydy i tożsamości

No 9 (2004): ER(R)GO nr 9 (2/2004) - hybrydy i tożsamości

Er(r)go,
tożsamość i hybrydyczność, problem nieunikniony w dobie przenikania obszarów, podważania granic, technologicznej ingerencji w podmiotowość, niebezpieczeństw ,,rozmycia kulturowego" (Noel Jansen), niestałości, zmienności, niestabilności. Choć w istocie tradycja Zachodu od początku traktowała nas jako hybrydy – czy to cielesności i duchowości, czy formy i materii, czy ciała i umysłu – owa hybrydyczność została zawoalowana i usunięta w cień przez ustalenie jedności i nierozerwalności dwóch przeciwstawnych składników. Teraz jednak, kiedy jednolitość i esencjalnie wspólne wszystkim właściwości odesłane zostały w regiony egzotyki, gdy oksymoron czai się nawet w rozumieniu globalności jako struktury złożonych lokalności (stąd owa hybrydyczna glokalność), ,,hybrydyczność stała się zasadą określającą tekstualność kultury" (Ewa Szczęsna). Właściwością hybrydy jest to, że nie chce poddać się dyskursowi, w którym – lub raczej wbrew któremu – zaistniała, Ze ,,wymyka się spod kontroli zastanego języka opisu" (Ewa Szczęsna), albo, jak sobowtór, "jest częścią kilku różnorodnych dyskursów" (Mariusz Jazowski), ale nie należy do żadnego, wyłania się z ich przecięcia i nałożenia. Jednostce nieobce staje się doświadczenie twórcy, który powiedzieć może: ,,oto ja i nie ja w jednej osobie, hybryda, z jednej strony ja postrzegany jako ktoś inny, a wiec zaprzeczenie własnej tożsamości, z drugiej zaś ja istniejący przez innego, czerpiący z innego Źródło swej podmiotowości" (Joanna Szymanowska). Niejednoznaczność, wielorakość, fragmentaryczność dotyka osoby i zbiorowości; napotykamy narody o ,,tożsamościach rozchwianych" (Ewa Łukaszyk), których autoświadomość formowana jest przez nieprzystawalne i anachroniczne czynniki. Inność i tożsamość kryjące się w hybrydzie nie sprzyjają poczuciu bezpieczeństwa. Pojawia się odczuwalna potrzeba określenia zarówno tożsamości lokalnych narracji (Monika Baer) i jak i ocalenia lub przeformułowania podstaw tożsamości jednostkowej, których – w czasach rozchwiania wszelkich podstaw – najlepiej może poszukiwać (Magdalena Żardecka-Nowak) w języku ironii i postawie ironisty.

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 8 (1/2004) - postkolonializm i okolice (pod gościnną redakcją Zbigniewa Białasa)

No 8 (2004): ER(R)GO nr 8 (1/2004) - postkolonializm i okolice (pod gościnną redakcją Zbigniewa Białasa)

Er(r)go,
jest pięć co najmniej powodów, nie licząc naszych związków z Madagaskarem, dla których warto poświęcić studiom postkolonialnym uwagę i odrzucić zbyt łatwy pogląd, iż podejmuje się je w krajach nie mających z kolonializmem nic wspólnego jedynie ze względu na modę lub ich popularność na Zachodzie.

Trzy powody metodologiczne. Po pierwsze, dyskurs postkolonialny należy do tych sposobów mówienia, które podważają ustalone i znaturalizowane systemy reprezentacji i konstruowania świata, które wskazują, iż reprezentacja jest w istocie kreacją rzeczywistości z perspektywy dominującego i uznanego za naturalny dyskursu ideologicznego — dyskurs postkolonialny charakteryzuje się "nastawieniem polemicznym i potencjałem krytycznym w stosunku do zastałych,skonwencjonalizowanych konstruktów, jak rasa, historia czy tożsamość" (Katarzyna Nowak) oraz, per analogiam, wszelkich innych konstruktów. Po drugie, jest to jeden z tych dyskursów, który musi permanentnie przyglądać się sobie, znajdować się w stanie ciągłej autorefleksji, a to z dwóch powodów: z jednej strony, by nie ulec przesyceniu kategoriami konstruowanymi przez kultury mające tendencję do dominacji i marginalizowania innych kultur, i by w ten sposób nie dokonywać ich krypto re-kolonizacji, z drugiej zaś strony, by — w ekspiacyjnej negacji wszystkiego, co zachodnie, europejskie lub własne — nie ulec "terrorowi marginesu". Po trzecie, dyskurs postkolonialny uświadamia nam i w praktyce analitycznej demonstruje lokalność każdej — w tym i naszej, czy szerzej, zachodniej — kultury. Domagając się przeformułowania historii i geografii oraz nowego spojrzenia m. in. na "historiozofię" kartografii, wskazuje na nieunikniony perspektywizm wiedzy. I władzy. Nauki wynikające z powyższego, to lekcja krytycznego konstruktywizmu i krytycznej autorefleksji oraz wyczulenia na grozę i siłę politycznych ideologii rozproszonych lub ukrytych w pozornej niewinności znaku.

Powód egzystencjalny. Jeszcze jedna lekcja wrażliwości na Innego.

Powód merytoryczny. Można postulować systematyczne badania postkolonialne w Europie Wschodniej i Środkowej; zachowując lub modyfikując przesłanki zachodnich studiów postkolonialnych, mogłyby one zainteresować się własnym obszarem, którego specyficzne doświadczenie kolonialne i postkolonialne jest od dziesiątków lat udziałem.

Numerem tym — pod gościnną redakcją Zbigniewa Białasa — rozpoczynamy cykl podobnych wydań w przyszłości, kiedy co jakiś czas do gościnnej opieki edytorskiej zapraszać będziemy wybitnych specjalistów w dziedzinie, w której mieścić się będzie problematyka planowanych numerów.

Wojciech Kalaga


2003

ER(R)GO nr 7 (2/2003) - kanibalizm w kulturze

No 7 (2003): ER(R)GO nr 7 (2/2003) - kanibalizm w kulturze

Er(r)go,
zjadanie ciała bliźniego — bliższe nam niż się wydaje (pijemy wszakże krew i spożywamy ciało) — stawia nas nie tylko wobec dylematów teologicznych (czemu akurat ta metafora?), ale także osobistych: czy toż-samość jest w istocie samością, nie zaś kanibalistycznym pochłanianiem innego? Pochłanianiem dwojakiego rodzaju: symbiotycznym, bo przez innego istniejemy konsumując jego dyskursywną (i nie tylko) tkankę, i opozycyjnym, bo żywimy się innym jako wrogiem, by swą toż-(samość?) określić i usytuować w świecie (a inaczej, w metaforyczno-literalnym łańcuchu pokarmowym). "Metafizyka mięsa zwraca naszą uwagę na pewne prawo ludzkiego istnienia, wedle którego z chwilą, kiedy jesz, jesteś także jedzonym, i w ten sposób określa życie jako «ucztę kanibali»: proces wymiany, w którym ciało jest ciałem w równej mierze jak mięsem" (Marta Zając).

Kanibalizm wiele ma imion. Niewinne (?) "pożerał ją oczyma" przerodziło się w ostatnich dziesięcioleciach w metaforę kanibalizmu miłosnego, niebezpiecznie dosłownego od czasów Jeffreya Dahmera; tęskne usta jak maliny, nabrzmiałe i karminowe, utraciły spokój banału. Ale nie trzeba ust, by wchłonąć ciało innego. Transplantacja organów otwiera nowe obszary technologii kanibalizmu — kanibalizm technologiczny. od czasów osiemnastowiecznej propozycji Jonathana Swifta, by biedota irlandzka zaczęła hodować dzieci na smakołyki dla bogaczy (co wówczas sprawnie rozwiązałoby problem głodu wszystkich warstw), powraca symbolika kanibalizmu ekonomicznego jako metafory kapitalizmu, szczególnie podsycana przez konsumeryzm. Najbezpieczniej nam jednak w zaciszu kanibalizmu dyskursywnego, choć postmodernizm zjada wszystko, nawet siebie; na szczęście jednak "debata na temat kanibalizmu dawno już przyćmiła fakt rzeczywistego spożywania człowieka przez człowieka" (Jacek Mydla, William Arens). Facecjonistom pozostaje jednak zawsze kanibalizm polityczny, no bo w sejmie znowu się pożarli. 

Poza żartem i ironią pozostaje pytanie o trwałość i nieustępliwość metaforyki antropofagicznej w kulturze i o nieustanną fascynację tym szczególnym rodzajem praktyki kulinarnej.

W dziale "varia — kontynuacje — antycypacje" szkic Katarzyny Bazarnik zapowiada jeden z przyszłych numerów "Er(r)go", który poświęcony będzie liberaturze.

Wojciech Kalaga


1 - 25 z 31 elementów     1 2 > >>