Archiwum

2003

ER(R)GO nr 7 (2/2003) - kanibalizm w kulturze

No 7 (2003): ER(R)GO nr 7 (2/2003) - kanibalizm w kulturze

Er(r)go,
zjadanie ciała bliźniego — bliższe nam niż się wydaje (pijemy wszakże krew i spożywamy ciało) — stawia nas nie tylko wobec dylematów teologicznych (czemu akurat ta metafora?), ale także osobistych: czy toż-samość jest w istocie samością, nie zaś kanibalistycznym pochłanianiem innego? Pochłanianiem dwojakiego rodzaju: symbiotycznym, bo przez innego istniejemy konsumując jego dyskursywną (i nie tylko) tkankę, i opozycyjnym, bo żywimy się innym jako wrogiem, by swą toż-(samość?) określić i usytuować w świecie (a inaczej, w metaforyczno-literalnym łańcuchu pokarmowym). "Metafizyka mięsa zwraca naszą uwagę na pewne prawo ludzkiego istnienia, wedle którego z chwilą, kiedy jesz, jesteś także jedzonym, i w ten sposób określa życie jako «ucztę kanibali»: proces wymiany, w którym ciało jest ciałem w równej mierze jak mięsem" (Marta Zając).

Kanibalizm wiele ma imion. Niewinne (?) "pożerał ją oczyma" przerodziło się w ostatnich dziesięcioleciach w metaforę kanibalizmu miłosnego, niebezpiecznie dosłownego od czasów Jeffreya Dahmera; tęskne usta jak maliny, nabrzmiałe i karminowe, utraciły spokój banału. Ale nie trzeba ust, by wchłonąć ciało innego. Transplantacja organów otwiera nowe obszary technologii kanibalizmu — kanibalizm technologiczny. od czasów osiemnastowiecznej propozycji Jonathana Swifta, by biedota irlandzka zaczęła hodować dzieci na smakołyki dla bogaczy (co wówczas sprawnie rozwiązałoby problem głodu wszystkich warstw), powraca symbolika kanibalizmu ekonomicznego jako metafory kapitalizmu, szczególnie podsycana przez konsumeryzm. Najbezpieczniej nam jednak w zaciszu kanibalizmu dyskursywnego, choć postmodernizm zjada wszystko, nawet siebie; na szczęście jednak "debata na temat kanibalizmu dawno już przyćmiła fakt rzeczywistego spożywania człowieka przez człowieka" (Jacek Mydla, William Arens). Facecjonistom pozostaje jednak zawsze kanibalizm polityczny, no bo w sejmie znowu się pożarli. 

Poza żartem i ironią pozostaje pytanie o trwałość i nieustępliwość metaforyki antropofagicznej w kulturze i o nieustanną fascynację tym szczególnym rodzajem praktyki kulinarnej.

W dziale "varia — kontynuacje — antycypacje" szkic Katarzyny Bazarnik zapowiada jeden z przyszłych numerów "Er(r)go", który poświęcony będzie liberaturze.

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 6 (1/2003) - dylematy wielokulturowości/tarapaty tożsamości

No 6 (2003): ER(R)GO nr 6 (1/2003) - dylematy wielokulturowości/tarapaty tożsamości

Er(r)go,

kultura
kultury kulturowość wielokulturowość transkulturowość lokalność globalność
glokalność inna inny inność

ja
ty
trzeci

czyli wszystko to, co dotyczy różnicy i wynikającej z niej tożsamości oraz przestrzeni je ogarniających (Ewa Kosowska). Te relacje jednak nie mieszczą się już we wnętrzu domu ani też nie wystarcza im proste zewnętrze. Tu potrzebna jest ,,trzecia przestrzeń":  ,,szczególny rodzaj hybrydyzacji sprawiający, iż przestrzeń realna oraz symulacje [...] stają się nierozdzielne". Szokuje nas być może ,,koniec starych ontologii przestrzeni" ale jednocześnie nakazuje ,,wypracowanie nowych, krytycznych ontologii" (Ewa Rewers). Inność nakazuje nam nie tylko wysiłek zrozumienia, ale takie wysiłek i przywilej tolerancji. Łatwiej żyłoby się, gdyby nie  zaprzątała  nas niewygodna myśl o ,,ludzkich odpadach", odrzutach ładu społecznego (Zygmunt Bauman). Nie trzeba by odwracać wzroku przed widokiem ludzkich śmietnisk ani czyścic sumienia z pomocą społecznych praktyk asenizacyjnych. Ale też tolerancja nie powinna stać się opaską na oczy przysłaniającą zobowiązania etyczne któregokolwiek z mieszkańców kulturowych przestrzeni: każda tożsamość jest także zadaniem. Jest daniem obowiązku przez Innego, ale i zadaniem lnnemu obowiązku równoprawnego (Wojciech Kalaga). Ceną za troskę o Innego nie może być cierpienie ani krzywda Trzeciego. Pytanie więc, jaki wybór w kategoriach makrospołecznych  (Andrzej  Szahaj;  Edward Możejko): asymilacja (melting pot), czyli opresja i przemoc symboliczna, czy wielokulturowość  (salad bowl), ale i aporie kryteriów równorzędności, hierarchiczności i aksjologii oraz możliwość politycznych dewiacji, masochistycznych ekspiacji, samobiczowania moralnego i egzaltacji nad  wszelką miernotą inności?  Hybrydyczne pytania,
hybrydyczne odpowiedzi.

W tym numerze pojawia się nowy dział, który otwiera granice ku tematom wcześniejszym („kontynuacje”: tutaj szkic Grażyny Gajewskiej powraca do problematyki historycznej),  tematom przyszłym  („antycypacje”:  Bartosz Kuźniarz nawiązuje do teorii Luhmanna) i tematom nietematycznym („varia”).

Wojciech Kalaga


2002

ER(R)GO nr 5 (2/2002) - widzialność/wirtualność

No 5 (2002): ER(R)GO nr 5 (2/2002) - widzialność/wirtualność

Er(r)go,
...rzeczywistość...hiperrzeczywistość...cyberrzeczywistość... Trudno będzie nam zamknąć ten pasaż. "Konstruowanie wirtualnych światów oraz wyłonienie nowych, nie związanych z optyką widzialności zwraca znów naszą uwagę ku [...] problemom metafizycznym, pytaniom o byt, o granice poznania" (Barbara Kita). Nie ma obawy nudę: każdy nowy morfem wydłużający kontinuum rzeczywistości każe nam na powrót zadać te same stare pytania, tyle że w niebezpiecznych dla nich kontekstach.

Czas i przestrzeń, prastare filary mądrości, kruszeją w dobie elektroniki. Wprawdzie w zawoalowanej formie idea wirtualności zawsze obecna była w kulturze, ale ujawniać poczęła się dopiero od średniowiecza — wtedy w woalce intencjonalności. Rozwój elektroniki nie tylko jednak "zmaterializował" i stechnologizowal wirtualność, przybliżył ją do aktualności — wydłużył jej spektrum — ale też kazał przekroczyć punkt krytyczny, w którym intensywność zmienia się w nową jakość.

Cyberprzestrzeń deprecjonuje teraz przestrzeń, spycha ją na margines; szybkość niweluje czas; widzialność uzurpuje sobie status metapoznania. Kult interfejsu i hologramu zastępuje trud mozolnego pokonywania i wytyczania przestrzeni: teleobecność wypiera obecność; teleportacjagotowa jest zastąpić ruch; nie-miejsce staje się bardziej atrakcyjne niż miejsce. Rolę tożsamości — jako normy — zajmuje hybrydyczność, czego ucieleśnieniem (odcieleśnieniem?) staje się podmiotowość wirtualna: wsysany przez cyberprzestrzeń podmiot oddaje się już nie tylko współpodmiotom swej ludzkiej społeczności, ale technologii i maszynom: tożsamość terminalna (Bukatman, Mazurek) przestaje być fantazmatem literatury science fiction. jedynie oczywistość ("Er(r)go" 3, Andrzej Chojecki) nadal odmawia zbliżenia do rzeczywistości.

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 4 (1/2002) - kultura kulinariów/kulinaria kultury

No 4 (2002): ER(R)GO nr 4 (1/2002) - kultura kulinariów/kulinaria kultury

Er(g)go, 
Jedzenie / pokarm. Pochłania nas — ironia zamierzona — bardziej niż sądzimy. Skłania nas, być może nad stekiem lub miską soczewicy, do pytań ontologicznych: "czy zjadamy to, czym jesteśmy, czy jesteśmy tym, co zjadamy?" ale i prowadzi do frustracji: "poddani analizie podążającej tropem żywienia, stale wypluwamy swe tożsamości" (Elspeth Probyn). Wprowadza w drżenia etyczne: "jak, na miłość boską, jeść dobrze?" (Jacques Derrida) i rozdziera dylematami: ekstaza (Emmanuel  Lévinas) czy "łączenie ust z odbytem" (Noëlle Châtelet), choć być może jedno nie wyklucza drugiego. Wprowadza w metaforykę estetyczną (jeść oczami), filantropijno-egzystencjalną (okruchy życia) i autopoetyczną (słowo jako strawa, księga jako uczta, chyba że niestrawna). Łączy erotykę z metafizyką: każe widzieć usta jako możliwość egzystencji i jednocześnie jako miłe wyrafinowanie seksu; usta-otwór jako przestrzeń zarazem negatywną i jako dostęp do głębi ciała i "jaźni, którą karmi" (Alice Weinreb). Powoduje, iż pytanie o podmiot i świat poznawalny jest w znacznej mierze pytaniem o podmiot i pokarm (Tadeusz Rachwał, David Schauffler) — zewnętrzność, wewnętrzność, czy coś pomiędzy? Ulegając tym pokusom, autorzy szkiców zamieszczonych w numerze czwartym przemierzają bezkresne kulinaria kultury i ich odległe zakątki, by jednak — sybaryci jadła i słowa — nieuchronnie powrócić w sferę episteme: od sztuki mięsa do trzewi rozumu.

Wojciech Kalaga


2001

ER(R)GO nr 3 (2/2001)

No 3 (2001): ER(R)GO nr 3 (2/2001) - dyskurs historii

Er(r)go,
wie es eigentlich gewesen? Historia: dzieje, fakty, chronologia, obiektywizm, prawda, znaczenie, ideologia, profanum, narracja, konstrukt, metafora, reprezentacja, interpretacja, pamięć, refleksja, manipulacja, mit, iluzja, fikcja, nauczycielka życia. Albo też raczej, lub mimo wszystko, historia to "przywilej" umożliwiający pamięć o tym, kim się jest (Michel de Certeau), nasącza nas bowiem ciągłością tożsamego i innego, sytuuje zewnętrze w przestrzeni zwanej podmiotem. Tylko paradoksalnie historia jawi się jako dziedzina eschatologiczna: warunkiem dyskursu historycznego jest przecież śmierć; a jednak, jak pisze francuski myśliciel, "Umarły wyłania się na powrót wewnątrz działalności postulującej jego zniknięcie i możliwość analizowania go jako przedmiotu". Ów u/od/cieleśniony zmarły — jego prochy — wymykają się swej martwej przedmiotowości i mówią do nas (sub)liminalnym śladem obecności (zob. Ewa Domańska). Tym bardziej więc, skoro mnożące się pytania wpadają w szczeliny między wartością i faktem, polityką i moralnością, obiektywizmem i samoświadomą subiektywnością, skoro próby epistemologii historycznej przypominają działalność filisterską (Frank Ankersmit), jeżeli dyskurs jako reprezentacja zawodzi wolę prawdy — warto przyjrzeć się ścieżce (drodze?) poszukiwań dającej priorytet ontologii. Choćby dlatego, iż wiedzie ona pomiędzy nakazami reżimu binarności.

Trzeci numer Er(r)go jest pierwszym poświęconym zagadnieniom jednego obszaru tematycznego. Ważną inspiracją "historyczną" była dla nas konferencja Time, Space, and the Evidence of Experience. Interdisciplinary Approaches to the Past zorganizowana w Poznaniu przez Instytut Historii. Dzięki ciepłemu entuzjazmowi i współpracy animatorki tej konferencji, Dr Ewy Domańskiej, ukazują się tu w postaci artykułów trzy wygłoszone w marcu 2000 referaty (Frank Ankersmit, Georg G. Iggers, Fernando Sánchez-Marcos).

Wojciech Kalaga

ER(R)GO nr 2 (1/2001)

No 2 (2001): ER(R)GO nr 2 (1/2001)

Er(r)go,
czym jest druga strona dyskursu? Oczywistością, oczekującą odkrycia, czy po-dwójną, bo konstruowaną, nieoczywistością metafory i entymemy? Świat jako stabilny, choć ciągle odległy cel poznania, czy jako hipotetyczny projekt nomadycznej i niepewnej myśli? Historia jako makro-narracja czy konglomerat mini-opowieści, epistemologia czy retoryka, prawda oczywista czy relatywna? (Artykułem Grzegorza Dziamskiego wybiegamy już tematycznie do numeru trzeciego "Er(r)go"). Panracjonalizm czy adogmatyzm? Rze(czy)wistość = o(czy)wistość? Jak widać, obydwie wątpią w siebie zawoalowanyini morfemami.

Współczesne spory metodologiczne podziały na postmodernistów i tradycjonalistów, na wątpiących i pewnych, metaforystów i scjentystów, konstruktywistów i esencjalistów zawierąją się w postawie wobec oczywistości. Dla jednych oczywiste jest oczywiste, nawet, jeżeli trzeba drążyć, by je poznać; dla drugich oczywiste jest nieoczywiste, nawet jeżeli samo narzuca się wiedzy. Ale i tu desakralizacja fundamentów poznania staje się swoistym pogańskm sacrum, wpędzającym nas w kolejną serię dualizmów. Wielka narracja o unicestwieniu wielkich narracji. Anty-anty-anty-...-realizm.

Otaczamy czułą podejrzliwością dyskurs własny i dyskurs innego. Z dobrotliwą przemocą wytyczamy granice nawiasu (nie-)oczywistości. Poszukujemy nietrwałej i opalizującej przestrzeni między le dit a le dire. Nie ustajemy w wysiłku tłumacza, stale przekładając dualizmy na pluralizm, nierzadko powracając do punktu wyjścia, teraz już paradoksalnego. Każda dwoistość zawiera/otwiera jednak szczelinę, jedynie z pozoru pustą. Pozornie skazani na dualizmy, zapominamy czasem dopuścić do głosu Trzeciego.

Wojciech Kalaga


2000

ER(R)GO nr 1/2000

No 1 (2000): ER(R)GO nr 1 (1/2000)

Er(r)go...
nieodzowność inaugurującego słowa, które z konieczności antycypuje przyszłość, ale i nieuchronnie wiąże nas z przeszłością.

Przestrzeń ergo istniała zawsze (zważywszy komplikacje świata, może to słowo właśnie było pierwszym wypowiedzianym przez demiurga). Inaczej niż oraz, także, i, pomiędzy — ergo ustanawia przestrzeń złożoną, pogmatwaną, pełną fałdów, nisz i zakoli, w których myśl zmuszona zostaje do transformacji, i z których wychodząc, często nie rozpoznaje już w sobie samej siebie. jak pisze Andrzej Chojecki (wybiegamy tym cytatem w przyszłość — do drugiego numeru pisma), w przestrzeni ergo ,,dochodzi do najbardziej zadziwiających zestawień, utożsamień i rozróżnień. Tu może dojść do karkołomnych, zupełnie nieoczekiwanych związków, tutaj też odbywają się najdramatyczniejsze zerwania. Wszystko, co oczywiste może powstawać w obszarze ergo, tutaj też wszystko może być skazane na niebyt, na nieoczywistość."

Przestrzeń "Er(r)go" wyłoniła się przed dwudziestu laty — kiedy interdyscyplinarne seminarium o tej samej nazwie rozpoczęło swe spotkania, by kontynuować je przez kolejnych niemal piętnaście lat. Przewinęło się przez nią wiele osób, wiele głosów i wiele tekstów. "Er(r)go. Teoria — Literatura — Kultura" otwiera ową przestrzeń na powrót, choć już bez tamtej niewinności początków. Pomostem ciągłości (nostalgicznym, przyznaję) są tu szkice Tadeusza Rachwała i Tadeusza Sławka. We wspólnym obszarze łączą się z głosami płynącymi z różnorodnych obszarów humanistyki — nestora nauki Stefana Morawskiego, Agaty Bielik-Robson, Ewy Domańskiej, Ewy Rewers, Krystyny Wilkoszewskiej. Dołączają do nich — często w dyskusji lub polemice — głosy przywołane lub udostępnione przekładem: Blake, Barthes, Bauman, Derrida, Heidegger, Levinas, Rorty, by wymienić kilka jedynie.

Przestrzeń "Er(r)go" wchłania ergo, ale wzbogaca je o świadomość Teorii, potrzebę refleksji i autorefleksji teoretycznej, krytyki, podawania w wątpliwość nawet najjaśniejszych kategorii, ustawicznego kwestionowania własnych presupozycji, aksjomatów i kryteriów. Jest to z założenia — i z metodologicznego przekonania — przestrzeń interdyscyplinarna; jest zatem gościnna, ale stawia wymogi: niwelowanie ślepych granic między dziedzinami wiedzy i nauki, dialog dyskursów i paradygmatów, słuchanie głosu Innego. Dopiero spełnienie tych warunków pozwala dostrzec związki i zjawiska niedostrzegalne dla myślenia monodyscyplinamego, dla bezrefleksyjnej binamości czy zadufanej w sobie pewności trwania i oczywistości.

Wojciech Kalaga


0

ER(R)GO - INSTRUKCJE DLA UŻYTKOWNIKÓW

ER(R)GO - INSTRUKCJE DLA UŻYTKOWNIKÓW

Niniejszy dokument zawiera instrukcje dla Użytkowników systemu OJS czasopisma "ER(R)GO"

26 - 33 z 33 elementów     << < 1 2