No 22/23 (2011)

ER(R)GO nr 22 (1/2011) / 23 (2/2011) - konteksty anglistyki


ER(R)GO nr 22 (1/2011) / 23 (2/2011) - konteksty anglistyki

Er(r)go …,
anglistycznie, czyli zanurzamy się we własne źródło – „Er(r)go” bowiem z anglistyki się wyłoniło – a potem podążamy odnogami, dopływami, odpływami. A więc świadectwa intelektualnych nastrojów z czasów wczesnego naporu cultural studies;  z jednej strony kiedyś owoc zakazany, z drugiej strachy i obawy: a to utrata tożsamości literaturoznawczej  i kulturowej , a to marksizm niebezpieczny, a to zagubienie wartości estetycznych i rozmycie w egalitaryzmie. I problem zbliżony: jaka jest rola anglistów – fachowców od propagowania obcej kultury i obcego języka – wobec tożsamości językowej narodu? Zatapiają ten ojczyźniany statek (to Sienkiewicz) dopompowując językowe skażenia zamiast je wypompowywać, czy też pomagają mu się utrzymać na burzliwych falach przemian? Ambiwalentny zatem mit anglisty.  Anglista w Polsce jako Robinson Crusoe na wyspie zarosłej różnymi kontekstami, polskimi i niepolskimi? I oczywiście problemy przekładu. Tłumacz jako element trzeci – pośrednik między dwoma rzeczywistościami, które zapośredniczeniu się nie poddają; subiektywność w translacji i tłumacza skok wiary.

Desubiektywizacja i przemysł tłumaczeniowy; masowe oszustwo. I co tu czytać, skoro błazny i łotry tworzą listy lektur. Zatem fundamentalna kwestia kanonu: równo czy elitarnie? Kanon jako fundament i emanacja tożsamości. Precz zatem z Martwymi Białymi Europejskimi Mężczyznami! Ale czy Zulusi dadzą nam Tołstoja? Jest przynajmniej pornologia Markiza de Sade’a, a poza tym „nicość, puste miejsce niemożliwości identyfikacji”. Ratunkiem edukacja humanistyczna? Ale jaka? Prawicowa, czyli poszukiwanie jednej prawdy, czy lewicowa, czyli kształcenie niezależności intelektualnej. I tu anglista odwołuje się do Rorty’ego i idzie ze sobą na kompromis, choć nie bez wahań, tarć i polemik. Angielski łaciną dnia dzisiejszego?

Numer ten został przygotowany pod opieką Leszka Dronga.

Wojciech Kalaga